Jak to się zaczęło
Zaczęło się tak, jak zaczyna się wiele innych historii. Kobieta (z przeszłością) spotkała mężczyznę (po przejściach). Pokochali się i żyli (miejmy nadzieję) długo i szczęśliwie.
W tej historii jest jednak parę detali, które różnią ją od setek takich historii.
Gdzie
Mieszkamy na niewielkiej górze w Małopolsce, o malowniczej nazwie Trupielec. Kto czytał znaną pastę o domku w Karkonoszach, ten wie, że mieszkanie w górach nie zawsze jest przyjemne, ale jestem zdania, że w moim przypadku plusy dodatnie równoważą z naddatkiem plusy ujemne. Na przykład – widok.
Trupielec nie jest popularną turystycznie górą. Dostarcza mało atrakcji – na szczęście. Dzięki temu nie narzekamy na nadmiar turystów w okolicy. Nawet widoków nie ma pięknych z niej. Za to piękne widoki mam z tarasu.
Zdecydowanie wartością dodaną są okoliczne kurhany z czasów wczesnego średniowiecza. Dzięki nim czasami można na Trupielcu spotkać rodzimowierców.
Ponieważ mieszkamy na pograniczu cywilizacji, nasze koty mogą prowadzić życie zwierząt półwolnych. Wychodzą na zewnątrz, bez obawy, że zabije je samochód.
Z kim
Poza wieloma innymi rzeczami połączyła nas miłość do zwierząt. Dzięki temu mieszkamy z taką liczbą stworzeń, o jakiej nawet nie marzyłam. Z połączenia dwóch naszych małych stadek, z czasem powstało spore stado futer. Dwoje ludzi, 7 kotów i jeden pies. I podejrzewam, że nie powiedzieliśmy w tej kwestii jeszcze ostatniego słowa.
Jak łatwo się domyślić, dom, w którym mieszka dwoje ludzi i ósemka zwierząt nie może być pedantyczny. Dlatego nie oczekujcie tutaj wystylizowanych zdjęć wnętrz ;)

Komentarze
Prześlij komentarz